<<Wróć do listy artykułów

Poznań, 12go sierpnia 2023

Slow parenting – jak zwolnić i naprawdę być z dzieckiem?

Wyjście do przedszkola, praca zdalna, zakupy online, powiadomienia z aplikacji szkolnej… Dni wielu rodzin przypominają wielotorowy wyścig, w którym rodzic jedną ręką pakuje śniadaniówkę, a drugą przewija newsy. Slow parenting stawia hamulec przy tym maratonie i uczy, że obecność jest ważniejsza od odfajkowanej listy zadań. Nie chodzi o odrzucenie technologii czy przeprowadzkę na wieś, lecz o mikrozmiany, które zamieniają „pobądź chwilę” w głębokie „jestem tu z tobą”. Artykuł prowadzi po kolei: od diagnozy rodzinnego pośpiechu, przez tworzenie stref bez zegarka, po praktyczne rytuały, które spowalniają oddech domowego układu nerwowego. Żadnych odwołań do naukowych teorii – tylko sprawdzone pomysły na codzienny reset tempa.

Rodzic i dziecko spacerują w ciszy, trzymając się za ręce

Jak rozpoznać, że rodzinę napędza tryb „ciągle w drodze”?

Pośpiech jest podstępny – zakrada się do planera powoli. Zaczyna się od powiadomień w trakcie śniadania, kończy na nocnym przeglądzie maili, gdy dziecko prosi „przytul jeszcze chwilkę”. Sygnały alarmowe to:
– komunikaty w locie („szybciej, spóźnimy się”),
– drobne rzeczy odkładane „na kiedyś” (wspólne puzzle czekają trzeci tydzień),
– częstsze niż zwykle spięcia o błahostki („znowu rozlałeś, no pomyśl!”). Jeśli znajdziesz trzy lub więcej takich punktów w ciągu jednego dnia, to znak, że hamulec ręczny wymaga naprawy.

Ćwiczenie „licznik sekund”

Wybierz dowolny dzień roboczy i oznacz w telefonie ile razy wypowiadasz słowo „szybciej”. Na końcu dnia pomnóż liczbę przez 5 – tak w minutach szacunkowo tracisz uważność. Wynik ponad 40 min to wyraźny sygnał przeciążenia tempem.

Tworzenie mikro‑stref bez zegarka – dlaczego mniej znaczy głębiej?

Nie każdy może nagle skrócić etat, ale każdy może wprowadzić strefę czasową bez terminarza. Najprostsza to poranne 10 minut na podłodze: budzik dzwoni o 7:00, telefon odłożony do 8:00, a rodzic kładzie się obok dziecka i pytaniem „co śniło ci się najdziwniejszego?” otwiera dzień bez pośpiechu. Wieczorem podobną strefą bywa „cicha lampka” – 15 min przy wyłączonych górnych światłach, kiedy każdy opowiada jedną historię z dnia. Sekret skuteczności? Krótko, ale regularnie. Organizmy uczą się, że jest stałe okno, w którym nikt nie sprawdza czasu, więc serca i słowa biegną wolniej.

Rytuał „kieszonkowe 10 min”

• Wybierz nienaruszalną porę (rano lub wieczór).
• Nastaw minutnik, ale postaw go poza zasięgiem wzroku.
• Siądź na podłodze – zmiana poziomu ciała sygnalizuje przełączenie trybu.
• Rozmawiajcie, rysujcie, przytulajcie się, dopóki minutnik nie zasygnalizuje końca.
Ta „kieszeń czasu” staje się małym azylem, do którego dziecko wraca wspomnieniem, gdy świat się rozpędza.

Rodzina spędza poranek bez pośpiechu

Redukcja bodźców – jak wprowadzić dietę informacyjną dla całej rodziny?

Scrollowanie na kanapie nie wygląda jak pośpiech, ale mózg wciągnięty w kaskadę kolorów i dźwięków pracuje na obrotach. Aby zwolnić tempo mentalne, wprowadź jeden offline‑pas tygodniowo. Ustalacie godzinę: w sobotę od 10:00 do 14:00 – telefony lądują w koszyku, a dom żyje analogowo. Na początku pojawia się pustka: „co teraz?”. To dobry znak – przestrzeń na pytanie „czego mi brakowało, gdy urządzenia grały pierwsze skrzypce?”. Dziecko uczy się, że z nudów rodzą się pomysły, a rodzic odzyskuje ciszę w głowie.

Protokół koszyka offline

1) Koszyk ustawiamy w widocznym miejscu (kuchenny blat).
2) Wybieramy stałą godzinę i ustawiamy timer w kuchence – sygnał końca sesji offline.
3) Przed startem każdy proponuje jedną analogową aktywność (gra planszowa, pieczenie, rysunek).
4) Po sygnale końca sesji omawiacie, co było najciekawsze bez urządzeń.

Koszyk offline na telefony w kuchni

Praktyka uważnego ruchu – zwalniamy ciało, wyciszamy głowę

Ruch, który spowalnia, brzmi paradoksalnie, ale chodzi o zastąpienie szybkich bodźców spacerem, podczas którego cel – liczba kroków – ustępuje miejsca samotnemu szelestowi liści. Spacer slow to: brak licznika, wybór najciszej trasy, zatrzymywanie się, by posłuchać ptaka lub pobujać gałązkę. 20 min takiego chodzenia obniża napięcie mięśni dzieci bardziej niż 10 min intensywnego placu zabaw. Klucz: zero pośpiechu, zero komentarza „jeszcze tylko do tego drzewa”. Zatrzymaj się wtedy, gdy dziecko się zatrzymuje, i zobacz, czym Was zaskoczy.

Spacer „cztery zmysły”

• Wybierz cichą trasę (park, alejka).
• Poproś dziecko, by po drodze nazwało jeden dźwięk, jeden zapach, jeden kolorjedną fakturę.
• Nie oceniacie, tylko słuchacie opisu.
• Na końcu spaceru wymieniacie się odkryciami.
Ćwiczenie wyostrza uwagę zmysłową i ustawia tempo na tryb „tu i teraz”.

Rodzic i dziecko w trakcie spaceru slow

Dziesięć rytuałów slow parenting do wprowadzenia od zaraz

  • Kieszonkowe 10 min – poranna lub wieczorna strefa bez zegarka.
  • Protokół koszyka offline – czterogodzinny pas analogowy raz w tygodniu.
  • Liczenie słowa „szybciej” – samoświadomość języka pośpiechu.
  • Spacer cztery zmysły – spowolnienie kroku i wyostrzenie uwagi.
  • Wieczorna lampka – 15 min przy wyłączonych światłach górnych i opowieści dnia.
  • Niedzielne planowanie „mniej” – skreśl jedna zaplanowaną aktywność, by zostawić pustą kratkę w kalendarzu.
  • Galaktyka mikrosukcesów – tablica, na której codziennie ląduje jedna gwiazdka z małym osiągnięciem.
  • Tydzień bez multitaskingu przy posiłkach – jeden talerz, zero ekranów, żadnych maili.
  • Minuta ciszy przed snem – wspólne głębokie oddechy, bez komentarzy.
  • List do jutra – wieczorem każdy pisze na karteczce jedno słowo, które chce zabrać do kolejnego dnia (spokój, odwaga, ciekawość).

Slow parenting nie wymaga kupna drewnianych zabawek ani zamiany miasta na chatkę w lesie. Kluczem jest świadome odejmowanie: mniej bodźców, mniej pośpiechu, mniej terminów – po to, by zrobić miejsce na więcej obecności, rozmów i spontanicznych uśmiechów. Wybierz jeden rytuał z listy – może poranny blok 10 min, a może koszyk offline – i przetestuj przez tydzień. Gdy poczujesz, że oddech domowego harmonogramu zwalnia, dorzuć kolejny element. Każda mała zmiana to inwestycja w pamięć dziecka, które za kilka lat powie: „Pamiętam, jak po prostu byliśmy razem – bez pośpiechu”.

Opracowanie własne. Autor: Agata Wołoszczak-Kawa

Agata Wołoszczak-Kawa

Jeśli potrzebujesz wsparcia nie wahaj się sięgnąć po pomoc. Pierwszym krokiem często jest rozmowa z psychologiem lub psychiatrą. W moim gabinecie oferuję profesjonalne wsparcie dostosowane do indywidualnych potrzeb.

Wspólnie znajdziemy rozwiązania, które pomogą Ci odzyskać równowagę i radość życia.